Strona 7 z 7

Re: Nasze rodziny. Tradycyjne czy nowoczesne ?

PostNapisane: 2010-08-28, 00:52
przez mar-LENKA
Między mną i mamą się nieco polepszyło. Już nie kłócimy się jak to wcześniej wspomniałam, ale to chyba tylko dlatego, że całymi dniami siedzę zamknięta w pokoju.. Jak coś będzie chciała, lub najdzie ją ochota na rozmowę to zapuka i przyjdzie. Nie jadam zbyt często, a nawet w ogóle więc robi mi jedzenie, często odmawiam, a ona mnie opieprzy bo nie jem. Tak, może się martwi. Myśli sobie, że o mnie wie wszystko, ale no niestety.
Ale do rzeczy. Na początku wakacji pokłóciła się z ojcem - oczywiście nic nie powiedziała. Niby starannie ukrywają, ale każdy to zauważa. Zapytałam siostry, czy ona zauważyła, to tylko potwierdziło moje przekonania. Gdy się dowiedziała o tym moja rodzicielka, wtedy całkowicie z ojcem się olewali. Nie gadali, nie siedzieli razem zupełnie nic. Żal było patrzeć. Niemalże przed tą sytuacją widziałam ich uśmiechniętych, radosnych, jak się przytulają, cokolwiek.. teraz zupełnie nic. Mamusia śpi na dole, ojciec na górze. On kiedyś całymi dniami siedział w garażu i coś robił, dziś tylko praca, spanie, praca, spanie.. itp. Najgorsze jest to, że powiedziała mojej siostrze, że nawet by mogła wziąć rozwód. Więc dziękuję, ale sielanka się skończyła.. Parę lat temu bym się tym przejęła, ale dziś mi to... zwisa. Niech sobie robią co chcą swoje przez nich wycierpiałam, nie będę płakać, bo oni nie mogą o całej sytuacji zapomnieć... Na dodatek mój ojciec nienawidzi swoich teściów, więc wyobraźcie sobie jaka "sielanka"... Boli mnie jak cholera, że rodzice przechodzą obok siebie i nic, nie zauważają, a ja cierpię. Moje życie ich nie obchodzi, a jeśli tak, to im o niczym nie mówię, a raczej mamusi- zbywam ją. Wiem, że to jest sielanka bardziej, to co wy przeżywacie jest straszniejsze, ale widzi to człowiek, który ma słaba psychikę, i niechęć do życia...

Re: Nasze rodziny. Tradycyjne czy nowoczesne ?

PostNapisane: 2010-08-28, 10:29
przez paullina9492
mar-LENKA napisał(a):Myśli sobie, że o mnie wie wszystko, ale no niestety.

To zdanie pasuję do mnie idealnie.

co do mojej sytuacji to już "po ptakach " czyli po rozwodzie. Moja mam teraz zupełnie przeniesie się do Włoch bo w pl nic jej nie trzyma, wiec droga wolna. Ja nie mam zamiaru stać jej na przeszkodzie, a tym bardziej moj tata. Rozwód wgl jakoś przeszli bezboleśnie, bez orzekania o winie itp. Podział majątku [intercyza] wiec nie bylo problemow. Generalnie ja się w to nie mieszałami dobrze na tym wyszłam.
Teraz tylko przeżyje ten rok, zdam mature i mnie nie ma. Tatuś niech sobie ułozy życie od nowa, bo coś czuję że coś grubszego sie szykuje.

Jest dobrze :D

Re: Nasze rodziny.Tradycyjne czy nowoczesne?

PostNapisane: 2010-10-15, 04:05
przez mar-LENKA
Ja, całymi dniami siedzę w pokoju. Nie wiem co się dzieje na dole, z nikim nie gadam. Z siostrą jestem pokłócona już 2 tygodnie, może nawet więcej. Żyć nie umierać =)

Re: Nasze rodziny.Tradycyjne czy nowoczesne?

PostNapisane: 2018-01-11, 12:54
przez Milena32
Moją rodzinę można nazwać mianem nowoczesne, gdyż jak to teraz w modzie bywa, moja współczesna rodzina rozdziela się, nie jak tatko obiecywał przy ołtarzu "aż śmierć nas nie rozłączy", lecz rozwodem. Niby była separacja i jakieś tam terapie małżeńskie, ale co z tego, jak żadne z nich nie brało na poważnie sytuacji i tak koniec końców, tata odchodzi do "nowej", a mama szuka prawnika, żeby go jak to ujęła "zniszczyć w sądzie". W głębi duszy wiem, że cierpi i chciałabym jej pomóc. Mieszkamy niedaleko Warszawy w niewielkiej miejscowości. Zależy mi na dobrym prawniku, który pomoże mojej mamie odzyskać to co do niej należy. Wiele słyszała o mecenasie Budrewiczu. To prawda, że taki dobry z niego specjalista od rozwodów ?